Pamiętacie Misia, ?[?] nie ma takiego miasta Londyn, jest Lądek, Lądek Zdrój ..? A jednak jest takie miasto, jakieś dwie godziny lotu z Polski.

Jest to niesamowite miasto, a raczej metropolia. Koniecznie trzeba je zobaczyć, ma ?to coś?, ale ma też swoje wady.

Wady Londynu

Ten ruch uliczny, ciężko się przyzwyczaić do ruchu lewostronnego, samochody nadjeżdżają nie z tej strony, co trzeba. Przystanki autobusowe zawsze są nie po tej stronie ulicy, co powinny być. Wprawdzie idzie przywyknąć, ale nie tak od razy. Autochtoni widocznie zdają sobie sprawę, że ludziska mieszkający za kanałem mają z ty problem i przed każdym (no prawie każdym) przejściem dla pieszych jest jak wół napisane ?Look right?. Niby jasne, ale i tak w lewo patrzysz, a nie w prawo.

Ulica Londynu

Ulica Londynu i klasyczna taksówka, która oczywiście nadjeżdza z prawej strony

Wydaje ci się, że znasz angielski, wszystko czytasz, rozumiesz każdy napis, dogadujesz się po angielski w miarę swobodnie. A tu nagle, w ojczyźnie tego języka, nadchodzi chwila prawdy, na początku nie rozumiesz nic, albo bardzo mało. Ale spoko, szybko przywykasz do bełkotu i dalej już jest z górki, no chyba, że w pub?ie zaczynasz konwersacje ze Szkotem lub Irlandczykiem, który jest podpity, a w dodatku wyjątkowo szybko mówi. Wtedy niestety masz tylko dwa wyjścia:

  1. Co chwilę przerywać i grzecznie prosić ?Could you please repeat it slowly? ? ale co to za konwersacja, zresztą i tak powtórki nie zrozumiesz.
  2. Dobić z ilością wypitego piwa do gościa, z którym rozmawiasz, wtedy problemy językowe same się rozwiązują. Łapiesz kontekst jak złoto.

Uwaga: dla tych co nie byli w angielskim pub?ie i mają trochę na bakier z gramatyką. Pierwsze pytanie jakie usłyszysz przy barze ?Have you been served??. Nie oznacza to tak jak u nas ?Czy coś podać??, ale ?Czy byłeś obsłużony??. Czyli jak chcemy, aby coś nam podali odpowiadamy ?No?, lub gdy chcemy być zupełnie po linii i na bazie z gramatyką ?No, I haven?t?. Jak powiesz ?Yes? nie dostaniesz nic.

Dobra tyle o minusach, a teraz o plusach.

Szlifujesz angielski – ja nawet starałem się zagadywać ludzi na ulicy, a to chłopaka który miał coś na plecach, policjanta o drogę (mimo, że ją doskonale znałem) etc. Nie ma lepszej szkoły.

Metro – rewelacja. Jak zależy ci na czasie tylko i wyłącznie ten środek komunikacji.

Piętrowe autobusy, szczególnie te stare, prawie zabytkowe. Chyba są trzymane tylko dla turystów, bo kursują tylko po centrum miasta.

Rozkoszujesz się miastem, każdy znajdzie tu coś dla siebie: zabytki, sklepy, parki …

Jedzenie – kuchnia z całego chyba świata, co tylko sobie zamarzy: chińska, koreańska, włoska (nie widziałem polskiej, ale chyba tylko dlatego, że nie szukałem).

Co zwiedzić w Londynie?

Przewodnik, Internet i tyle. Sam wiesz, co cię interesuje i jesteś inteligentnym człowiekiem potrafiącym zaplanować sobie każdy dzień.

Przewodnik po mieście za darmo

Znalazłem ulotkę w samolocie, było to chyba to, ale nie jestem w 100% pewien: Walk London. W określonych miejscu i czasie jest zbiórka, grupa idzie z przwodnikiem określoną tematycznie trasą, np. Kuba Rozpruwacz, parki czy coś podobnego. Oczywiście całość free of charge, nic nie trzeba rezerwować, poprostu przyjść i już. My wybraliśmy się na Harry Potter Tour. Trzeba przyznać, że człowiek naprawdę ciekawie opowiadał. Można się było dowiedzieć np. dlaczego w książkach o Harrym Potterze były cztery domy w Hoghwart?cie, a nie np. trzy czy pięć.

Wycieczka śladami Harrego Potter'a

Gdzieś na trasie wycieczki śladami Harrego Potter’a

Co ciekawe byli tu: matka z córką z Argentyny, dwie rodziny ze Stanów, rodzina z Australii, dwie kobiety z Singapuru i tylko jedna para z UK, konkretnie w Walii. No i nasza trójka z Polski.

A teraz danie główne.

Jak zobaczyć Londyn i nie zbankrutować?

Najważniejsze, trzeba mieć trochę cierpliwości, sporo czasu może minąć zanim złapiesz ciekawą ofertę.

Po drugie nie ty ustalasz termin tylko dopasowujesz się na najlepszego (najtańszego terminu).

Osobiście nie korzystam z tanich linii (dolatują kawał od Londynu). Jak do kosztów biletu lotniczego dodasz koszt transportu z lotniska do Londyn (i z powrotem) to okazuje się, że łączny wydatek jest taki sam albo nawet wyższy niż LOT czy BA, które dolatują na Heathrow, a tam do metra, kilkanaście minut jazdy i jesteś w centrum.

Trzeba sprawdzać i szukać taniego biletu, np. LOT co tydzień ma ofertę ?Szalona środa?, lot rezerwowany z wyprzedzeniem jest tańszy etc. Nie ma jednego uniwersalnego sposobu. Trzeba szperać, ja na dwie osoby dorosłe i dziecko wydałem coś około 1200 zł. w obie strony LOT?em.

No i tu niespodzianka. Hotel w Londynie za 20 ? 30 funtów za dzień (za cały pokój bez śniadania; w naszym przypadku dwie osoby dorosłe i dziecko), w przeliczeniu na złotówki jest to teraz jakieś 110 zł ? 165 zł za dzień (jakby nie patrzeć nie jest to zła cena). Hotel nie był w sercu Londynu, ale blisko metra i dojazd zajmował około 30-40 minut. Sieć hoteli to: Travelodge. Normalnie ceny jak na Londyn, ale co jakiś czas robią promocję. Ponieważ byłem już ich klientem, dostaję mail’e z informacjami o aktualnych promocjach. Jak coś będzie, to znajdzie się tutaj: Promocje Travelodge. Nie będzie łatwo załapać się na podobną cenę, ale może się coś trafić.

 

Życzę Wam zwiedzenia Londynu (nie jeden raz).
Michał

Na zakończenie trochę zdjęć

Warta

Warta

Panorama Londynu z London Eye

Panorama Londynu z London Eye

Ulica Londynu wieczorem

Ulica Londynu wieczorem